Miałem napisać publikację o starych zawodach. Dostałem listę z wymienionymi kilkunastoma zawodami i pewne wstępne wytyczne. Zacząłem myśleć, jaki charakter nadać takiej publikacji? Suchy, encyklopedyczny, przedstawiający po kolei informacje, rzeczy i czynności wykonywane przez przedstawiciela danego zawodu czy wkomponowany w zwykły wiejski żywot.

Jaki cel ma osiągnąć jej wydanie? Poradnik fachowca czy bardziej opowiadanie? Na ile, wtrącać stare słowa i jak je pisać? Próbować zapisywać fonetycznie, zdając sobie sprawę z niepoprawności pisowni czy bezwarunkowo dbać o poprawną pisownię. Musimy bowiem mieć świadomość, że oprócz regionalizmów, występowało też wiele naleciałości z języka niemieckiego, jako spadku po osadnictwie niemieckim (tzw. Głuchoniemcy pochodzenie mieli niemieckie, ale spolonizowali się i niemieckiej mowy już nie używali, ani nie rozumieli) jak i czasach Jego CK Mości. Różnice występowały nawet między sąsiednimi wsiami – np. czynność rozdrabniania motyką zbrylonej ziemi w Ołpinach nazywała się „tłuc gruzły” a już w Ryglicach ”bić pacyny”. Powszechnie strug nazywany był heblem (lok. hyblem), na silnego, mocarnego chłopa mówiono „fest” chłop, a na zaradną gospodynię „kinder” baba. Służąca do hamowania przednich kół wozu dźwignia zwana była szlauchą (ślajfą).

Po przemyśleniu tego wszystkiego zdecydowałem się na swoistą mieszankę, która literaturoznawcom może znacznie przeszkadzać, ale dla lokalnego, w różnym wieku odbiorcy będzie bardziej swoista, rodzima, przez co podkreślająca naszą tożsamość regionalną. Zdaję sobie sprawę, że dla starszego pokolenia tłumaczenie poprzez przypisy niektórych nazw regionalnych może być wręcz irytujące, bo to przecież codzienność z ich młodzieńczego życia. Jednak dla młodszych pokoleń słowa te nic już nie mówią, „fest chłopa” skłonni są pomylić z „fest bukiem” (żargonowo Facebook).

Zdecydowałem się – pisząc publikację o ginących zawodach – napisać o naszej pogórzańskiej wsi, która odeszła. Niektóre tematy opisując bardziej technicznie, inne bardziej jako otoczenie tematu głównego. Moja wiedza na ten temat była dość znaczna, ale brakowało mi często odpowiedzi, dlaczego tak a nie inaczej coś robiono, skąd utarł się taki sposób wykonania. Szczególnie na te pytania próbowałem sobie odpowiedzieć poprzez rozmowy i wywiady ze starszymi mieszkańcami. Niestety rzadko coś ciekawego wydobyłem. Najczęściej jedynie powszechnie wszystkim znane ogólniki.

Mieczysław Solarz

Publikacja „Ginące zawody Pogórza” powstała w ramach „Pogórzańskiej Biblioteczki”.
Autorem publikacji jest Mieczysław Solarz.

Pobierz publikację ze strony: www.pogorze.info/odkrywaj/ginace-zawody-pogorza/

Jeżeli chcesz otrzymać publikację proszę o kontakt z Pogórzańskim Stowarzyszeniem Rozwoju w Tuchowie, ul. Chopina 10 www.psr.tuchow.pl

Skomentuj